[Koncerty, koncerty] Legenda jest jak skała…
Legenda jest jak skała… Po krakowskim koncercie SBB (9.11.2007, klub Studio) to hasło nabiera nieco innego wydźwięku, niekoniecznie promocyjnego. Oczekiwań co do samego występu specjalnych nie miałem, bo i zespół nie zalicza się do moich ulubionych. Niemniej nie spodziewałem się, że trio raczy zaszczycić swoją obecnością grupę widzów, zaprezentuje godzinny zestaw utworów ("odegra" byłoby określeniem nieco krzywdzącym), a z burzy nie do końca zasłużonych oklasków wykpi się kilkuminutowym bisem….
Przez większość występu ze sceny wiało chłodem, wręcz obojętnością. Nagrania owszem były dobrej próby, ale dobrane raczej "przeglądowo" niż pod kątem zbudowania dobrej, koncertowej atmosfery. Pewnie po części "zasługa" w tym przeciętnego nagłośnienia, któremu brakowało tła i przestrzeni, tak istotnej przy klawiszowych wariacjach Skrzeka - niejednokrotnie oko widziało, że "się dzieje", ale do ucha docierała raptem część przekazu. Temperaturę rozgrzał pojedynek perkusistów, ale wkrótce okazało się, że występ zmierza ku końcowi…
Cóż, trochę przykro to pisać, że wspomnienia po koncercie świetnego zespołu zdominowane są przez mało profesjonalne podejście do występu, takie trochę traktowanie po macoszemu, ale może to tylko moje odczucia. Szkoda, bo to przecież porcja dobrej muzyki…
Original post by KarolKo